Strona główna Ekologia

Tutaj jesteś

Jakie są skutki zmian klimatu dla polskiej przyrody?

Data publikacji: 2026-04-08
Jakie są skutki zmian klimatu dla polskiej przyrody?

Myślisz czasem, jak zmiany klimatu wpłyną na las za Twoim domem, na pola, góry czy rzeki? W tym tekście zobaczysz, co już dzieje się z polską przyrodą i co może ją czekać w najbliższych dekadach. Dzięki temu łatwiej zrozumiesz, dlaczego klimat stał się jednym z najważniejszych tematów dla naukowców z PAN i przyrodników w całym kraju.

Jak ocieplenie zmienia polskie ekosystemy?

W ciągu zaledwie kilkudziesięciu lat średnia temperatura na Ziemi zdecydowanie wzrosła. Stężenie CO2 podskoczyło z około 275–284 ppm w czasach sprzed rewolucji przemysłowej do 412 ppm w 2019 roku. Ten skok oznacza nie tylko cieplejsze lata, ale całą kaskadę zjawisk: fale upałów, długie susze, lokalne powodzie, gwałtowne burze i silniejsze wiatry. Dla polskiej przyrody to nie jest abstrakcja, tylko realna zmiana warunków życia.

Ekosystemy działają jak skomplikowana sieć. Gdy temperatura rośnie, a rozkład opadów się zmienia, wiele gatunków roślin i zwierząt traci swoje dotychczasowe „okno komfortu”. Przesuwają się strefy klimatyczne, zmienia się długość sezonu wegetacyjnego, pojawiają się nowe choroby i gatunki inwazyjne. Część organizmów próbuje migrować w chłodniejsze rejony lub wyżej w góry, inne nie zdążą się dostosować i znikają z danego obszaru.

Zmiany klimatu razem z presją człowieka prowadzą do zubożenia bioróżnorodności i przekształcania całych geosystemów – przestrzennych układów skał, wód, gleb i organizmów.

Dla Polski szczególnie dotkliwe są coraz częstsze suszowe lata. Wyższa temperatura przyspiesza parowanie wody z gleby i zbiorników. Gdy brakuje opadów, spada poziom wód gruntowych, wysychają małe cieki, a ekosystemy mokradłowe kurczą się i tracą swoje funkcje – od magazynowania węgla po naturalną retencję. To uderza w rolnictwo, leśnictwo, ale też w miejską przyrodę, która ma chłodzić przegrzane miasta.

Ekstremalne zjawiska pogodowe

Czy można jeszcze mówić o „normalnym” lecie lub zimie w Polsce? Coraz częściej sezon wegetacyjny przerywają skrajne zjawiska. Z jednej strony pojawiają się fale upałów, które niszczą plony, zwiększają zagrożenie pożarowe w lasach i stresują rośliny w miastach. Z drugiej strony gwałtowne ulewy powodują lokalne podtopienia i erozję gleb. Naukowcy podkreślają, że rośnie nie tylko średnia temperatura, ale też nieprzewidywalność pogody.

Dla przyrody oznacza to częstsze uszkodzenia drzew przez wiatr, osuwiska na stokach górskich, zmiany w rzekach i jeziorach. Procesy geomorfologiczne – jak erozja stoków czy działalność rzek – przyspieszają i przy zmienionej roślinności inaczej kształtują georóżnorodność krajobrazu. Instytut Ochrony Przyrody PAN bada to na licznych stanowiskach w Polsce południowej, analizując procesy stokowe, limniczne i fluwialne od późnego glacjału po współczesny antropocen.

Utrata bioróżnorodności

Równolegle do zmiany klimatu działa silna antropopresja – zabudowa, intensywne rolnictwo, wycinka lasów, zanieczyszczenie wód i powietrza. Ta podwójna presja zmniejsza różnorodność gatunkową i siedliskową. Znikają tradycyjne krajobrazy rolnicze z miedzami i zadrzewieniami śródpolnymi, kurczą się mokradła, fragmentują się lasy, a w ich miejsce wkraczają gatunki pospolite oraz inwazyjne.

Zespoły badawcze PAN – od Zakładu Ochrony Fauny po grupę badającą inwazje biologiczne – monitorują, jak reagują populacje ptaków, owadów zapylających, dużych ssaków czy gatunków górskich. Badana jest plastyczność cech funkcjonalnych roślin i zwierząt, czyli ich zdolność do zmiany biologii i zachowania w nowych warunkach. Gdy ta elastyczność jest zbyt mała, gatunek traci zasięg lub całkowicie zanika w danym regionie.

Co stanie się z polskimi lasami?

Najbardziej obrazowe skutki zmian klimatu widać w lasach. Obecnie cztery gatunki drzew – sosna zwyczajna, świerk pospolity, modrzew europejski i brzoza brodawkowata – zajmują około 75% powierzchni lasów w Polsce. Prognozy badaczy z Instytutu Dendrologii PAN pokazują, że przy umiarkowanym scenariuszu klimatycznym większość ich stanowisk może zniknąć w perspektywie kilkudziesięciu lat.

Za zmianę zasięgów drzew odpowiada kilka konkretnych parametrów klimatycznych: amplituda temperatur w roku, średnia temperatura najcieplejszego kwartału, maksymalna temperatura najcieplejszego miesiąca oraz suma opadów w tym okresie. Kluczowy jest deficyt wody w sezonie wegetacyjnym. Jeśli drzewo przez kolejne lata doświadcza suszy, jego odporność spada, rosną szkody od korników i chorób, a odnowienie naturalne staje się coraz trudniejsze.

Drzewa, które przetrwają i które znikną

Wśród rodzimych gatunków są takie, które mają szansę lepiej poradzić sobie w cieplejszym klimacie. Naukowcy wskazują tu przede wszystkim na jodłę pospolitą, buka zwyczajnego, jesion wyniosły, dąb szypułkowy i dąb bezszypułkowy. Te drzewa mogą przejąć część siedlisk po gatunkach wrażliwszych na suszę i wysokie temperatury, zwłaszcza na żyznych glebach.

W znacznie gorszej sytuacji jest sosna zwyczajna zajmująca dziś blisko 58,5% powierzchni lasów, a także świerk (6,4%) i brzoza (7,5%). W umiarkowanym scenariuszu klimatycznym Polska traci większość ich dotychczasowych stanowisk, co oznacza rewolucję w strukturze drzewostanów. Z drzewami znikają powiązane z nimi setki gatunków grzybów, owadów i ptaków, a cały obraz polskiego krajobrazu zmienia się nie do poznania.

Jak działa adaptacyjna hodowla lasu?

Leśnicy już teraz próbują wyprzedzić te zmiany. W ramach wielofunkcyjnej gospodarki leśnej przebudowują drzewostany sosnowe i świerkowe na bardziej zróżnicowane składy, wprowadzając dęby, buki, lipy czy klony tam, gdzie te gatunki mają lepsze warunki. Równolegle coraz częściej stawiają na odnowienia naturalne, które lepiej odzwierciedlają lokalne warunki siedliskowe niż nasadzenia z jednego źródła nasion.

Problem polega na tym, że system hodowli lasu – od zbioru nasion, przez szkółki, po sadzenie i pielęgnację – działa „w cyklu stuletnim”. Przy takiej inercji decyzje podjęte dziś zaważą na tym, jak polskie lasy będą wyglądać w 2100 roku. Trzeba więc odejść od monokultur, ograniczać zabiegi naruszające strukturę gleby i jednocześnie zadbać o węgiel glebowy, który stanowi największy rezerwuar węgla w ekosystemie leśnym.

Czy drzewa uratują polską przyrodę przed skutkami zmian klimatu?

Las ma podwójną rolę w kryzysie klimatycznym. Po pierwsze, jako pochłaniacz CO2 – obecnie ekosystemy lądowe na świecie wiążą około 11 Gt CO2 rocznie, przy emisji rzędu 36 Gt CO2 z działalności człowieka. Po drugie, jako tarcza ochronna dla krajobrazu: stabilizuje klimat lokalny, poprawia retencję wody, chroni glebę przed erozją i wiatrem. Dla Polski to szczególnie wartościowe funkcje, bo łagodzą skutki susz, upałów i gwałtownych zjawisk pogodowych.

Od 1945 roku powierzchnia lasów wzrosła z około 21% do prawie 30% kraju, czyli do około 9,23 mln ha. W tym czasie zwiększył się też zapas węgla w żywej biomasie drzew – z 467 mln t w 1990 roku do 822 mln t w 2015 roku. Do tego dochodzi węgiel zgromadzony w glebie i ściółce. Widać więc, że dobrze zarządzane lasy mogą stać się ważnym elementem łagodzenia zmian klimatu, ale wymagają przemyślanej strategii, a nie tylko haseł typu „posadźmy więcej drzew”.

Sadzenie 500 milionów drzew – co to naprawdę znaczy?

Kiedy pojawił się pomysł posadzenia w Polsce 500 milionów drzew, brzmiało to imponująco. W praktyce Lasy Państwowe co roku i tak sadzą mniej więcej taką liczbę sadzonek w ramach odnowień, a poza nimi – na terenach prywatnych, rekreacyjnych i najsłabszych gruntach rolnych – sadzi się kolejne 300 milionów. Daje to około 800 milionów drzew rocznie, czyli w przybliżeniu 1% powierzchni lasów w Polsce.

Na jednym hektarze sadzi się zwykle około 8000 sadzonek. Po około stu latach pozostaje z nich około 250 dużych drzew. Reszta zamiera w naturalnej selekcji lub zostaje usunięta w trakcie zabiegów pielęgnacyjnych. Jeśli więc celem ma być przyrost liczby dorosłych drzew o 500 milionów, trzeba by dziś posadzić nawet 16 miliardów drzew na dodatkowych 2 milionach hektarów. Różnica między „liczbą posadzonych sadzonek” a „liczbą dużych drzew w krajobrazie” jest więc kolosalna.

Gdzie sadzić nowe lasy?

Jeśli sadzenie ma realnie zmniejszyć skutki zmian klimatu dla polskiej przyrody, liczy się wybór miejsca i gatunków. Naukowcy wskazują, że dodatkowo można zalesić około 2 mln ha najsłabszych gruntów rolnych (klasy V i VI) oraz część terenów górskich, zwłaszcza w zlewniach głównych rzek. Takie zalesienia nie tylko zwiększyłyby lesistość do około 35%, ale też poprawiłyby retencję i bezpieczeństwo przeciwpowodziowe, a przy okazji wzmocniły sieć obszarów Natura 2000.

Oznacza to, że dyskusja o drzewach musi uwzględniać prognozy klimatyczne. Gatunek, który dobrze radzi sobie dziś, może za 40 lat nie przetrwać długotrwałej suszy lub nowych szkodników. Z tego powodu leśne projekty adaptacyjne wymagają ścisłej współpracy naukowców, leśników i polityków oraz odporności na presję przemysłu drzewnego, nastawionego na krótkoterminową produkcję surowca.

Jak zmiany klimatu uderzają w rolnictwo i krajobraz rolniczy?

Polskie pola i łąki są szczególnie wrażliwe na zmiany temperatury i opadów. Krajobraz rolniczy został przez dziesięciolecia uproszczony: duże monokultury, mało miedz, mało oczek wodnych i zadrzewień śródpolnych. W takich warunkach odporność na stres – suszę, grad, szkodniki – jest niska. Gdy pojawiają się fale upałów i brak deszczu, gleba szybciej wysycha, plony spadają, a produktywność gospodarstw maleje.

Naukowcy z zespołu „Ekologia krajobrazu rolniczego i produkcji żywności” przy PAN badają, jak zmienia się bioróżnorodność na terenach rolniczych oraz jak ryzyko inwazji obcych gatunków wpływa na produkcję. Rosnąca liczba szkodników, zmiana cyklu rozwojowego roślin uprawnych, nowe choroby grzybowe – to wszystko bezpośrednie skutki cieplejszego klimatu połączonego z intensywnymi praktykami rolniczymi.

Rola zadrzewień śródpolnych

Jednym z najprostszych narzędzi wzmacniania odporności krajobrazu rolniczego są zadrzewienia śródpolne. Dobrze zaprojektowane pasy drzew i krzewów zwiększają wilgotność powietrza, obniżają temperaturę w upalne dni, łagodzą wiatr, wiążą dwutlenek węgla i filtrują zanieczyszczenia. To także siedliska dla wielu gatunków ptaków, nietoperzy i owadów, które zapylają uprawy i ograniczają liczebność szkodników.

Choć prawo przewiduje ochronę takich zadrzewień, w praktyce w Polsce brakuje centralnego programu ich monitoringu i odtwarzania. Nie ma nawet pełnej inwentaryzacji – nie wiadomo, ile ich jest i w jakim są stanie. To duża luka, bo właśnie te niewielkie elementy krajobrazu mogą znacznie złagodzić skutki susz, fal upałów i erozji gleb dla przyrody i produkcji rolnej.

W nowym podejściu do zarządzania krajobrazem rolniczym przydałyby się konkretne narzędzia wsparcia, na przykład:

  • dopłaty do zakładania i utrzymywania zadrzewień śródpolnych przez rolników,
  • programy doradcze pokazujące dobór gatunków drzew i krzewów do lokalnych gleb,
  • szkolenia z łączenia ochrony przyrody z produkcją żywności,
  • włączenie zadrzewień w plany adaptacji do zmian klimatu na poziomie gmin.

Jak klimat wpływa na zdrowie ludzi i przyrody w miastach?

Zmiany klimatu to nie tylko lasy i pola. W polskich miastach coraz częściej odczuwasz efekt miejskiej wyspy ciepła. Gęsta zabudowa i zabetonowane place sprawiają, że temperatura w centrum jest o kilka stopni wyższa niż na terenach podmiejskich. W połączeniu z falami upałów to realne zagrożenie dla osób starszych, dzieci i osób z chorobami sercowo-naczyniowymi.

Jednocześnie zubożenie zieleni miejskiej, wycinka drzew przyulicznych czy zasypywanie małych zbiorników wodnych odbiera przyrodzie zdolność do chłodzenia i oczyszczania powietrza. Mniej drzew to mniejsza retencja wody, wyższa temperatura i gorsze warunki dla ptaków, owadów i małych ssaków, które próbują przystosować się do życia w mieście.

Nowe choroby i wektory

Rosnąca temperatura zmienia również zasięgi wektorów chorób zakaźnych, takich jak kleszcze czy komary. W Polsce szczególnie dobrze widać to na przykładzie boreliozy. Około 15 lat temu notowano około 3,5 tys. przypadków rocznie, dziś to już około 20 tys. przypadków. Lepsza diagnostyka gra tu rolę, ale ważniejszy jest fakt, że kleszcze pojawiają się nawet w miejskich parkach i na skwerach.

Wzrost temperatury sprzyja przeżywalności i rozmnażaniu wektorów. Coraz częściej mówi się też o zagrożeniu chorobami tropikalnymi, takimi jak denga czy malaria, które przenoszą gatunki komarów zdolne przeżyć w cieplejszym klimacie umiarkowanym. W Europie notuje się już przypadki tych chorób u osób, które nie podróżowały. To sygnał, że zmienia się także „przyroda zdrowotna” naszego otoczenia.

Dla przyrody oznacza to ryzyko nowych chorób u dzikich zwierząt, zmiany w fenologii – np. wcześniejsze pojawienie się owadów lub rozminięcie kwitnienia roślin z aktywnością zapylaczy. Tego typu przesunięcia w cyklu życiowym gatunków badają zespoły zajmujące się biologicznymi konsekwencjami zmian klimatu oraz ekologią integracyjną.

Dlaczego potrzebna jest Ocena Oddziaływania na Zdrowie?

Weronika Michalak i inni eksperci związani z manifestem „100 dni dla polskiej przyrody i klimatu” zwracają uwagę, że wiele inwestycji nadal analizuje się tylko przez pryzmat Oceny Oddziaływania na Środowisko. Brakuje natomiast systemowej Oceny Oddziaływania na Zdrowie, która łączyłaby emisje zanieczyszczeń, zmianę klimatu i skutki zdrowotne dla mieszkańców.

Taki dokument powinien towarzyszyć planowaniu elektrowni, zakładów przemysłowych czy rozległych inwestycji drogowych. Powinien też wprost odnosić się do zmian klimatu: do wpływu na fale upałów, jakość powietrza, dostęp do zieleni czy podatność na nowe choroby zakaźne. W praktyce dotyczyłby więc nie tylko ludzi, ale całych lokalnych ekosystemów miejskich, bo zdrowie publiczne jest mocno splecione ze stanem przyrody.

W miastach szczególnie dużo mogłaby zmienić zmiana myślenia o przestrzeni publicznej, obejmująca między innymi:

  1. ograniczanie zabetonowywania placów i podwórek na rzecz zieleni,
  2. wprowadzanie drzew i krzewów dostosowanych do cieplejszego klimatu,
  3. projektowanie małej retencji – oczek wodnych, ogrodów deszczowych,
  4. łączenie planowania przestrzennego z lokalnymi planami adaptacji do zmian klimatu.

Jak nauka i ochrona przyrody reagują na kryzys klimatyczny?

Instytut Ochrony Przyrody PAN prowadzi szeroki program „Konsekwencje zmian klimatycznych i antropopresji dla bio- i georóżnorodności”. W jego ramach badane są zarówno górskie rośliny w gradiencie wysokości, jak i fauna w różnych skalach przestrzennych, zasoby wodne, systemy geomorfologiczne czy ryzyko inwazji biologicznych. Celem jest stworzenie nowoczesnych propozycji zarządzania zasobami przyrodniczymi w warunkach zmieniającego się klimatu.

Ważnym elementem tych badań jest monitoring Natura 2000 – sieci obszarów chronionych, które mają utrzymać najcenniejsze siedliska i gatunki. Zespół „Biologiczne konsekwencje zmian klimatu” analizuje, jak zmienność warunków klimatycznych w czasie i przestrzeni wpływa na funkcjonowanie organizmów, ich fizjologię, rozród czy migracje. Wyniki tych prac trafiają później do strategii ochrony przyrody, planów zadań ochronnych i zaleceń dla administracji publicznej.

Bez solidnych podstaw naukowych trudno sensownie zarządzać przyrodą w sytuacji, gdy klimat zmienia się szybciej niż cykl życia wielu drzew i ekosystemów.

Dane z tych badań pomagają wskazać, gdzie warto wzmacniać ochronę, jak prowadzić adaptacyjną gospodarkę leśną, które gatunki roślin promować w odnowieniach, a jak ograniczać rozprzestrzenianie się gatunków obcych. Ułatwiają też ocenę, które fragmenty krajobrazu – np. stare lasy górskie czy rozlewiska rzek – są szczególnie cenne jako „bufor” wobec skutków zmian klimatu.

Każda decyzja o inwestycji, nowym lesie, melioracji czy przebudowie miasta niesie dziś skutki nie tylko dla ludzi, ale i dla polskiej przyrody. W świecie, w którym naturalny cykl przebudowy lasów trwa około 100 lat, a dotkliwe efekty kryzysu klimatycznego odczujemy w ciągu kilkunastu lub kilkudziesięciu lat, to właśnie przyroda pokazuje, jak mało czasu jest na mądre decyzje.

Redakcja love-me-green.pl

W love-me-green.pl z pasją zgłębiamy tematy urody, zdrowia, diety, edukacji i ekologii. Naszą wiedzą dzielimy się z Wami, by wspólnie odkrywać, jak dbać o siebie i planetę. Trudne zagadnienia przekładamy na proste i zrozumiałe porady, które inspirują do lepszego życia.

Może Cię również zainteresować

Potrzebujesz więcej informacji?